CzesciAuto24.PL




Trasa: ok. 18 km - brak zapisu GPS

Ze Szprychą po Bornholmie

Dzień I - program: pobierz...
Termin: 10.07.2010 r. (sobota)

W końcu nastał dzień naszego wyjazdu. Będąc podekscytowany, spałem zaledwie dwie godziny. Przyczyna była też w tym, że do późna godzin nocnych „dopinałem” plan naszej wycieczki. Pobudka o czwartej rano uzmysłowiła mi, że za godzinę muszę znieść z czwartego piętra dwa rowery oraz cały nasz bagaż. Do Darłówka, miejsca naszego rejsu, mieliśmy wynajęty transport. Mimo umowy i załatwionych formalności, okazał się tylko w jedną stronę, ale o tym napiszę w ostatnim dniu. W porcie pojawiliśmy się parę minut po szóstej. Statek Lady Assa czekał już na nas, pozostało nam kupić bilety oraz oddzielić bagaże od roweru. Chwilę później nasze rowery były już na pokładzie, a następnie my z naszą wyprawką. O 6:40 statek ruszył w oczekiwanym przez nas kierunku. Rozpoczęła się nasza podróż, w której uczestniczyli: Wojtek, mój syn Kamil oraz Tomek. Po dopłynięciu do Nexo, nastąpił długo oczekiwany moment, postawiliśmy nogi na wyspie. Wkrótce otrzymaliśmy nasze rowery i stanęliśmy przed trudnym zadaniem; po raz pierwszy mocowaliśmy nasze bagaże i przekonaliśmy się o prawdziwym ich ciężarze. Wyzerowaliśmy nasze liczniki rowerowe i ruszyliśmy w kierunku centrum. Po krótkim spacerze udaliśmy się do supermarketu, gdzie zrobiliśmy zakup pieczywa i wody na kolację. Waga naszych bagaży dodatkowo wzrosła. Przed nami było odszukanie pierwszego pola namiotowego w Ellegard, które okazało się sporo ponad poziomem morza, ale za to widok z tego miejsca na Nexo oraz Bałtyk był wart wysiłku. Powitał nas właściciel pola, który wskazał nam miejsce, które było kolejną wspinaczką z rowerami. Po dojściu poszukaliśmy cienia, gdzie rozłożyliśmy nasze namioty. Stwierdziliśmy, że po krótkiej przerwie, udamy się na przejażdżkę po okolicy oraz ponownie dokonamy zakupów, w końcu czekała nas niedziela. Dojechaliśmy do Arsdale, gdzie zatrzymaliśmy się przy jednym z ostatnich czynnych wiatraków typu holenderskiego z 1877 r. Zakupy dokonaliśmy w Nexo, po czym wróciliśmy na pole. Zjedliśmy kolację i wczesnym wieczorem położyliśmy się spać… w końcu mieliśmy co odsypiać.