CzesciAuto24.PL




Trasa: 21,66 km

Ze Szprychą do Danii i Szwecji

Dzień I - program: pobierz...
Termin: 8.07.2011 r. (piątek)

Nasza przygoda rozpoczęła się wczesnym rankiem, bo już o piątej rano wyruszyliśmy z rowerami i bagażami wynajętym samochodem do Kołobrzegu. Podróż minęła szybko i punktualnie pojawiliśmy się w porcie, gdzie czekał już katamaran Jantar. O 6:40 rozpoczął się rejs na Bornholm. Morze było spokojne, więc ominęła nas choroba morska. W ciągu ponad czterogodzinnego pobytu na statku nie mogliśmy odespać zarwanej nocy, pozostało nam spokojnie obserwować upływający czas. W trakcie rozmów przyłączyło się do nas małżeństwo z Krakowa, które przysłuchując się nam stwierdziło, że możemy się podzielić z nimi informacjami na temat pobytu na wyspie, co uczyniliśmy z przyjemnością. Do portu wpłynęliśmy punktualnie, ale Duńczycy przygotowali nam niespodziankę. Wszyscy pasażerowie musieli pozostawić bagaże i opuścić statek, udając się jednocześnie do pomieszczeń biurowych, których wyrywkowo były wybierane osoby do szczegółowej kontroli granicznej. Całość dopinali celnicy wraz z psami, którzy obstawili teren portu. Na myśl przyszły nam wspomnienia rodem z poprzedniej epoki. Po godzinnej przygodzie byliśmy już gotowi do rozpoczęcia jazdy w kierunku pola namiotowego. Zaraz po starcie, zauważyliśmy, że Kamil nie ma plecaka z naszymi dokumentami. Była to nerwowa chwila, bo zdawaliśmy sobie sprawę, co oznacza utrata paszportu i pieniędzy. Wszystko się dobrze skończyło, ponieważ plecak leżał dokładnie tam, gdzie został zostawiony. Razem z nami do miejsca pierwszego noclegu udało się zapoznane na statku małżeństwo. Przed nami był stromy podjazd, dodatkowo utrudniał nam jazdę delikatnie zacinający deszcz. Dojechaliśmy na pole namiotowe i szybko przystąpiliśmy do rozkładania namiotów. Pierwszym marzeniem była, chociaż krótka drzemka, na którą mogliśmy sobie pozwolić, ze względu na przelotne opady deszczu. Gdy pogoda wydała się nam poprawiać, postanowiliśmy pojechać do Nexo w celu dokonania zakupów i zwiedzenia przy okazji miasteczka. Później okazało się, że tylko zakupy udało się nam w pełni zrealizować. Zaraz po krótkim zwiedzaniu rozpętała się prawdziwa burza i pozostało nam się tylko schować na przystanku autobusowym. Nasze czekanie byłoby bez końca, więc postanowiliśmy wrócić do naszych namiotów. Nie mieliśmy szczęścia, bo powrocie pogoda już na dobre się poprawiła. Zjedliśmy kolację i mając za sobą nieprzespaną noc, położyliśmy się wcześniej, aby odzyskać siły na jutrzejszy dzień. Czekała nas jazda z pełnym wyposażeniem do środkowej części wyspy.